sobota, 25 stycznia 2014

Zaklinamy

Za oknem warstewka śniegu i bardzo, bardzo zimno. Na szczęście nie musiałam dzisiaj wyściubiać nosa z ciepłego mieszkanka, ale Paweł zaliczył już mały, bazarowy maraton, także potwierdzamy - jest mega mróz! Generalnie ja to nawet lubię i wiem, że to wszystko potrzebne, tylko proszę bez przesady z tymi niskimi temperaturami.

Najgorsze są dla mnie te ciemne, przykrótkie dni. Dlatego w takie dni jak dzisiaj jestem zachwycona, bo za oknem mamy piękne słońce. Dodatkowo, dom ocieplam i koloruję kwiatami.

 



Cebulaki, jak szafirki czy hiacynty dają fantastyczne możliwości. Czekam także na kwiatuchy na grudniaku, który nieśmiało od kilku dni zbiera siły. Polecam Wam gorąco na te zimne dni takie kolorowe promyki, a do tego oczywiście niezmiennie jakąś aromatyczną kawę czy herbatę i przytulny kocyk pod bokiem. Pozdrawiam cieplutko!

piątek, 24 stycznia 2014

Cynamonowe bułeczki

Gorąco polecam znaleziony na blogu Make Life Easier przepis na cynamonowe bułeczki. Dzisiaj pieczone!

Zajęło to w sumie sporo czasu, ale dzisiaj mogłam sobie na to pozwolić, no i dosyć mocno nabałaganiłam, ale to moje pierwsze drożdżowe, więc weźcie na to poprawkę ;)

Ślimaczki po wyjęciu pięknie się prezentują i - mogę już stwierdzić, bo przetestowałam - są przepyszne! To było do przewidzenia, bo już sama obecność pomarańczowo-cynamonowych klimatów w moim przypadku to gwarantowała :) Smacznego!






P.S. Widoczna na zdjęciach liczba bułeczek wychodzi z podwojonej ilości składników.

sobota, 18 stycznia 2014

Permanentne oblężenie balkonu

Mimo, że temperatury powoli robią się ujemne i pewnie będzie coraz chłodniej, Lusia nie daje za wygraną i domaga się swobodnego dostępu do balkonu niemalże 24 godziny na dobę. Dobrze, że nie próbuje sobie otwierać pod naszą nieobecność.


Sytuacja nabrała nowych kolorów od kiedy mamy karmnik. Nigdy nie wiadomo, kiedy nadleci sikorka czy wróbel, więc przy każdej zabawie czy drzemce trzeba co chwila zerkać w tamtym kierunku. Kino nie z tej ziemi!


Generalnie, mamy z tego całego nadzorowania niezły ubaw, gorzej jest w nocy... No i niestety kocie płacze też się nie skończyły. Na moment problem rozwiązał balkon właśnie, ale po jakimś czasie znowu się zaczęło. 


Nie mamy pomysłu co mówi kotek. Strasznie jest to wkurzające, a z drugiej strony szkoda mi zwierzaka. Jedyna obserwacja to to, że Lutka nie lubi deszczu. Nie wiem, za dużo dźwięków dokoła i jeszcze ta biegnąca przez balkon właśnie rynna, a w niej tajemniczy, dudniący goście, których nijak nie można podejrzeć. Koci dramat! Próbujemy prośbą i groźbą. Widać taki to już temperamentny kotek :) Coś za coś, Nie zamieniłabym za żadne skarby!

środa, 15 stycznia 2014

Nowe podpisy na pudłach i pudełkach

Uparłam się, że zmienię "podpowiadajki" na pudełkach oraz segregatorach. Ta myśl chodziła za mną już od jakiegoś czasu.


Stare nadruki na pudłach z biżuterią jakoś mnie znudziły, zresztą wymagały aktualizacji (tak wyglądało to dotychczas), a ręcznie wypisane grzbiety segregatorów i opisy pudełek nigdy tak do końca mnie nie zachwycały.


A zatem - uparłam się, przetrzebiłam gazetowe zapasy i przygotowałam nowe napisy. Nawycinałam się, naukładałam, nadopasowywałam, ale chyba wyszło nieźle :) Nieskromnie powiem, że jestem bardzo zadowolona, o taki efekt mi chodziło!

niedziela, 12 stycznia 2014

Poświąteczne cantuccini

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić kolejnym, troszkę zaległym przepisem, a zaległym, bo jeszcze pachnącym świętami. Przepis na te niepozornie wyglądające ciasteczka prezentowano w Dzień Dobry TVN. Przetestowaliśmy na sobie - pycha!


Do przygotowania wypieku potrzebne są:
- mąka (400 g),
- cukier (220 g),
- proszek do pieczenia (1,5 łyżeczki),
- jajka (3 + 1 do posmarowania ciasteczek),
- migdały bez skórki (180 g),
- kandyzowana skórka pomarańczowa (2,5 łyżki) lub skórka starta z 2 pomarańczy (uprzednio sparzonych),
- przyprawa piernikowa (1 opakowanie),
- szczypta soli.


Migdały siekamy na mniejsze kawałki. My użyliśmy do tego moździerza.

3 jajka miksujemy z cukrem na puszystą masę, następnie dodajemy mąkę, proszek do pieczenia, sól, przyprawę piernikową, skórkę pomarańczową oraz migdały. Mieszamy wszystko razem.

Ciasto dzielimy na 4 części. Z każdej formujemy wałeczek o średnicy około 4 cm (ciasto należy oprószyć mąką, żeby nie przywierało do dłoni).


Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Wałeczki wykładamy na wyłożonej pergaminem blasze, smarujemy rozmąconym jajkiem i pieczemy 12-15 minut. Po tym czasie, ciasteczka wyjmujemy z piekarnika, lekko studzimy i kroimy na plasterki szerokości około 1,5 cm.

Ciasteczka ponownie układamy na wyłożonej pergaminem blaszce i pieczemy przez 8-10 minut. Przysmak wyjmujemy, kiedy się przyrumieni, studzimy i zajadamy :)

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Naleśnikara

Przypomniało mi się, że jakiś czas temu uwieczniłam ucztę, jaką przygotował dla mnie Paweł. Nawet zerkanie na te zdjęcia to wielka przyjemność, dlatego postanowiłam się z Wami podzielić tym dziełem, podkreślę raz jeszcze - męskimi dłońmi przygotowanem! Mniam!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
 
speedbloggertemplate.co.cc. Powered by Blogger.com