piątek, 17 sierpnia 2012

Znowu w kuchni chwil kilka

Zafundowaliśmy sobie mały, trzydniowy konkretnie, urlop u Rodzinki. Jak to ostatnio u mnie bywa, nawiozłam skarbów od mojej Cioci, która za nic nie mogła pojąć, cóż ja w tym widzę. A przecież buszowanie na targach staroci niejednokrotnie ukierunkowane jest na takie cacka, które można potem wykorzystać, jako ciekawą ozdobę, bądź wykorzystać w jakiś nietypowy sposób.


Na przykład wywleczona przeze mnie bańka na mleko, która póki co zamieszkała na kuchennym parapecie, może być doskonałym wazonem albo pojemnikiem na sztuće.


Znalazłam także ceramiczne odważniki, którymi z namiętnością bawiłam się w dzieciństwie, także mają dodatkowo sentymanetalne znaczenie. Z bananem na twarzy załadowałam je do torby i przywiozłam do nas.


No i terem, terem, jest, jest też nareszcie od roku poszukiwana (całą niemal rodziną) ta oto roślina - Hebe! Udało się w końcu w kwiaciarni nieopodal. Na razie jest zieloniutka, na zdjęciu nie prezentuje się może jakoś powalająco, ale czekam wielce, kiedy obsypie się kwiatami, bo dopiero zaczyna. Przy okazji i zupełnie niechcący natknęliśmy się na taką oto stronę Stowarzyszenia Hebe! Biorąc pod uwagę, że znalezienie roślinki graniczyło z cudem, liczba gatunków na tej stronie robi kolosalne wrażenie. Miłego łikendu Wam życzę i słonka!

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Super bańka i odważniki! A cóż to za roślina, że jej tak pilnie poszukiwałaś? Magda A.

Agnieszka pisze...

Niby nic nadzwyczajnego, ale ładnie kwitnie, tylko na razie chyba za mało podlewałam i szału nie ma. Może rosnąć w domu i na zewnątrz i w ogrodzie, no i trudną ją upolować "poza sezonem" - teraz się pojawiają, bo jest okres kwitnienia.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
 
speedbloggertemplate.co.cc. Powered by Blogger.com