niedziela, 26 sierpnia 2012

Łikend jak zawsze pracowicie

Dzisiaj napracowałam się wielce i uporządkowałam nasz nieco zaniedbany zeszyt z zaproszeniami oraz biletami z teatru, kina, wystaw, itd. Trzeba będzie jeszcze zasiąść solidnie do zdjęć, które - chyba nietypowo dla naszego pokolenia - postanowiliśmy wywoływać. Najpierw jednak trzeba znaleźć czas i wybrać te wyjątkowe, a że mamy solidne zaległości to musimy to dłuższe posiedzenie zaplanować, bo zajmie nam ono, oj zajmie...



Przygotowałam także kilka zawieszek na Ikati, o czym możecie poczytać na blogu. Poprzestawiałam i dosadziłam kwiaty i tylko na naparstki zabrakło znowu czasu, ale w końcu się znajdzie, już ja o to zadbam. Z blogiem nie jestem na bieżąco, a i odświeżanie strony niedomaga, a do tego trwa i trwa i znowu muszę męczyć o to Męża - jak to dobrze, że mogę pomęczyć, sama nie dałabym sobie rady z tym wszystkim.




Na balkonie dumnie już stoi moja wymarzona ławeczka, z którą Paweł mocno się namęczył, ale po malowaniu wygląda naprawdę imponująco, no i pomieściła wszystkie skarby, które zawalały nasz "ogródek". Pomysły mi się nie kończą, także balkon ewoluuje, tak, jak i całe mieszkanie.



4 komentarze:

Beata pisze...

Pozazdrościć tylko takiego zdolnego męża! :)

Agnieszka pisze...

Oj tak, zdolnego i cierpliwego! :) Skarb! (tylko ćśś ;)

Anonimowy pisze...

A tu cisza od sierpnia, cp tam u szarej koteczki?

Agnieszka pisze...

Już, już się poprawiam :) i proszę o brutalne dyscyplinowanie! Niedopuszczalna przerwa! Pozdrawiam.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
 
speedbloggertemplate.co.cc. Powered by Blogger.com