niedziela, 1 lipca 2012

Herbaciany blues

Moment mam teraz niespecjalnie herbaciany. Zawsze spożycie wzrasta u mnie wraz z nastaniem chłodniejszych wieczorów, ale... nie mogłam się powstrzymać i włamałam się czem prędzej, bo uwielbiam nowe mieszanki - dziś: na zielono z ananasem, kwiatem słonecznika i aromatem mango - pyszna, łagodna, o delikatnym zapachu, zupełnie nie przeszkadza mi na zimno, czyli przy egzotycznych temperaturach najbliższych dni jak najbardziej do pochłonięcia! Dziękuję Dziewczyny :*


Popijamy herbatę, gra nam doktor House (świetna płyta! dziękujemy). I jeszcze raz bardzo dziękujemy wszystkim za przybycie na nasze ślubne after party, i z pracy, i z podwórka i ze szkoły. I za piękne prezenty dziękujemy. Bardzo, bardzo nam było miło.


Tymczasem Lucyna, stęskniona po naszym wczorajszym wybyciu, delektuje się dzisiaj obecnością umęczonych upałem nas :) Dobrze, że ktoś w domu jest pełny energii chwilowo, bo ten ktoś ostatnie dni przesypiał jeszcze bardziej i dłużej niż to kotki mają w standardzie.






No i się kociątko zmęczyło...

3 komentarze:

Beata pisze...

Ahh ale ten Wasz kotek jest piękny :) Cieszymy się, że herbatka smakuje :)

Ewa pisze...

Dokładnie, kuciątko jest przecudne :) Zaczynam nie wierzyć w te opowieści Pawła jaki to z niej rozbójnik :)

A herbata zielona to moja ulubiona, popijam ją codziennie w pracy w porze obiadowej i od pierwszego "wypicia" się w niej zakochałam :) Cieszę się, że mogłyśmy na nią trafić bo ostatnimi czasy był to towar deficytowy w mojej herbaciarni ;)

Nam również było bardzo miło spotkać się wczoraj :)

Anonimowy pisze...

Mam taką samą herbatę w pracy! Po zaparzeniu i schłodzeniu, przelewam ją do butelki po wodzie mineralnej a po nocy w lodówce spożywam, jak chłodzącego drinka w upalny dzień :)
Magda A.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
 
speedbloggertemplate.co.cc. Powered by Blogger.com