niedziela, 22 lipca 2012

Lala wreszcie w kuchni i nowa, ażurowa zdobycz

Lala Lila zamieszkała na półce w kuchni - nareszcie! Myślałam o tym od dłuższego czasu. Tildową maskotkę kupiłam z myślą o kuchni i nie wyobrażam sobie, żeby mogła zasiąść gdziekolwiek indziej. Leżakowała jednak przez cały ten czas w szufladzie komody. Najpierw, dlatego że czekałam na odpowiednie miejsce. Potem, kiedy pojawiła się już półeczka, nie miałam odwagi posadzić jej na wyżynach i wystawić na pastwę mojej dzikiej kociej bestii. Wreszcie dojrzałam do tej decyzji i jak na razie Lusia lali nie ogląda. Postanowiłam sobie poza tym, że właściwie to należy stawiać i sadzać to, co chcemy, tam, gdzie chcemy, oczywiście w granicach rozsądku.


Od Mamy zabrałam dzierganą makatkę, bez pomysłu - bo ładna, jak to bywa. Ten jednak nadszedł niezwykle szybko i "dziergankę" zawiesiłam za oczka na łapkach białego wieszaka kuchennego. Nie wiem, jaki był zamysł autora, ale na tle naszej lawendowej ściany prezentuje się bardzo ładnie.

piątek, 20 lipca 2012

Nowe drzewko

Jeszcze jeden łup z ostatniego łikendu, tym razem sklepowy. Wypatrzyłam na półce z przecenami śliczne drzewko w cenie... 7zł. Nieco przysuszone i może nieidealnie uformowane - tak tłumaczyłam sobie przyczy obniżki, bo żaden ze mnie znawca tematu, chociaż dzielnie próbuję.


Drzewko zamieszkało na parapecie kuchennym i - póki co - Luśka mu odpuszcza. Podjęła próbę spożywania listków pierwszego dnia, ale chyba gałęzie jednak w ząbki kłuły. Problem jest tylko jeden - otóż, jeśli macie jakąś koncepcję, cóż to może być za gatunek, piszcie! :) Niestety, jak to bywa, drzewko oznaczono jako bosai mix... Właściwie do niczego specjalnego nie jest mi ta informacja potrzebna, bo - niezależnie od wszystkiego - mogę mój nowy okaz wykończyć (kilka drzewek już miało mnie dosyć niestety i dzielnie towarzyszy mi jedynie kilkuletni Ficus retusa), nie mniej jednak, chciałabym się nie zdziwić, kiedy na przykład zgubi mi na zimę listowie.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Półeczka oswojona

Nieustająco kombinuję sobie, jak urządzić półeczkę. Upolowałam nawet w sieci zazdrostki z metra, ale kiedy poprzymierzałam wyżej, niżej, na linii półki i pomiędzy półkami, orzekłam, że nie mam przekonania i na razie firaneczki poczekają na lepsze czasy w szufladzie. Poza tym, nie bardzo wiem, jak miałabym je zamontować. Nie chciałabym dziurawić półki, klej nie wchodzi w grę, może coś mi wejdzie w oczy...


Grunt, że półeczka nabrała już domowego charakteru poprzez dość solidne jej zagracenie. Zamieszkały zioła, herbata, puzdereczka, słoik i foremka. Zawsze można poprzestawiać. Kiedyś bardzo przywiązywałam się do miejsc, w który dane rzeczy stały. Przy ścieraniu kurzy dokładnie zapamiętywałam, gdzie znajdował się chwilę wcześniej obrys przedmiotu i z aptekarską precyzją starałam się wszystko ustawić dokładnie tak samo. Teraz, już tylko czasem, kiedy ktoś coś przesunie albo koteczek, z wrodzoną zgrabnością, coś obróci, przemykam - jak marnie wyszkolone panie w niektórych sklepach - krok w krok za delikwentem i poprawiam zburzony ład.


Na nowym mebelku postawiłam także przywiezione od Cioci naparstki. Zastanawiam się teraz tylko, czy je również włączyc do kolekcji...? ;)

środa, 11 lipca 2012

Agnieszka w ogrodzie

Natrafiłam dzisiaj bladym świtem na Maję w ogrodzie. W programie podejrzałam bardzo ładne rozwiązanie dla moich doniczek (już dwóch!) z otworami w kształcie serc.

Nie udaje mi się nie przelewać roślinek każdorazowo, także woda od czasu do czasu ląduje w drewnianej osłonce. W związku z czym, konieczne stało się wyłożenie pojemników starymi torbami foliowymi (recycling, a co!). Jednak w przypadku osłonek z otworami jest to mało efektowne rozwiązanie, bo przez dziurkę wygląda do nas mało elegancka biała folia...


Natchniona obrazkami z telewizji, wykorzystałam dzisiaj kawałki zwykłej plastikowej siatki do przełamania tego mało estetycznego rozwiązania. Żeby nie ograniczać sobie możliwości ewentualnego innego wykorzystania pojemników, prostokąty siatki po prostu wsunęłam pomiędzy osłonki a woreczki foliowe, nie mocując ich w żaden specjalny sposób. Efekty możecie zobaczyć na zdjęciach.

Na balkonie zawitała też (wreszcie!) moja wymarzona lawenda. Zobaczymy, jak się będzie sprawować. Cały czas, z różnym skutkiem, uczę się oswajanie rozmaitych roślinek, a tę po prostu uwielbiam. Cudnie pachnie!

wtorek, 10 lipca 2012

Sypnęło naparstkami

Podejmuję właśnie bohaterską próbę wskrzeszania bloga Mojej Kolekcji Naparstków. Chciałabym także tędy prosić Was o doping wpisowy, bo czasami naprawdę niewiele trzeba, a jakoś tak zanim się zbiorę, wybiorę, zdjęcie zrobię, to u hu hu.

Blog naparstkowy pisany jest, z przyczyn oczywistych, falami, bo tak właśnie rozrasta się kolekcja. Czasami przez dłuższy czas skarbów nie przybywa, a potem... jak nagle sypnie... prezentami powakacyjnymi na przykład albo w efekcie jesienno-zimowych, wieczornych poszukiwań :)

Ostatnimi tygodniami pochłaniały mnie skutecznie sprawy wielce osobiste, ale teraz już mogę co dni parę skrobnąć coś to tu, to tam. Trzymajcie kciuki! I zaglądajcie, zapraszam, i tu, i tam.


poniedziałek, 9 lipca 2012

Weryfikacja

Bosz, jak ja się nie odnajduję w tym knuciu, udawaniu, się niby-lubieniu, przyklejonych uśmiechach i tych innych. A jakże bym chciała i jak się ciągle nabieram, bo przecież ja tak nie mam to inni na pewno też nie, na pewno lubią, szanują, chcą się spotkać... i ciągle się nabieram, i ciągle żałuję, i ciągle - raz na jakiś czas się przelewa - i znajomych ubywa, się wykruszają, sami, bo bez wproszenia się w ich świat, oni tego mojego nie potrzebują. Trudno.

Dla mnie relacja to nie moje dopraszanie, zabieganie, się proszenie, to chęć wypływająca z obu stron. Nie jestem jakąś wariatką, nie że codziennie, co tydzień, co ileś, to nie ping-pong, ale jeśli widzę, że komuś totalnie nie zależy, że ja "ciuciuruciam" te swoje żałosne mejle, smsy... raz, drugi, trzeci i nic... i nie ma odzewu, trzech słów co u nich, że zabiegani, że nie było jak, czasem tylko jakaś odpowiedż "na odwal się", ale żeby tak sami z siebie...? Co to to nie...

I nie chcemy się zamykać, choć we własnym sosie nam całkiem dobrze, ale czas weryfikuje fatamorganę wielkich przyjaźni i zwykłych znajomości, a proza życia pokazuje tych prawdziwych i to jest wielkie zaskoczenie i wielka radość, i nie potrzebuję tych dzikich tłumów :) Dobrze, że jesteście. Zostańcie, jeśli możecie.

Taka ze mnie staromodna baba jakaś,
w pisaniu listów też bym się odnalazła :)

wtorek, 3 lipca 2012

Męskie Granie 2012

Jako muzycznie kochliwe zwierzę się zadużyłam w Panu Dyjaku. Tegoroczną edycją Męskiego Grania dyryguje ulubiona moja Kasia N. i singiel do tegoż wydarzenia wykonuje z wyżej wspomnianym Panem, który absolutnie mnie zelektryzował. Muzycznie kawałek nawiązuje do solowej płyty Kasi UniSexBlues. Nic w tym jednak dziwnego, bo wystarczy spojrzeć na ekipę realizującą projekt (Macuk/Bors) - dla mnie zatem nic odkrywczego, ale - jako, że lubię ten klimat wielce - liczę, że może dzięki temu projektowi da się poznać szerszej publiczności, no i ten Dyjak...

niedziela, 1 lipca 2012

Herbaciany blues

Moment mam teraz niespecjalnie herbaciany. Zawsze spożycie wzrasta u mnie wraz z nastaniem chłodniejszych wieczorów, ale... nie mogłam się powstrzymać i włamałam się czem prędzej, bo uwielbiam nowe mieszanki - dziś: na zielono z ananasem, kwiatem słonecznika i aromatem mango - pyszna, łagodna, o delikatnym zapachu, zupełnie nie przeszkadza mi na zimno, czyli przy egzotycznych temperaturach najbliższych dni jak najbardziej do pochłonięcia! Dziękuję Dziewczyny :*


Popijamy herbatę, gra nam doktor House (świetna płyta! dziękujemy). I jeszcze raz bardzo dziękujemy wszystkim za przybycie na nasze ślubne after party, i z pracy, i z podwórka i ze szkoły. I za piękne prezenty dziękujemy. Bardzo, bardzo nam było miło.


Tymczasem Lucyna, stęskniona po naszym wczorajszym wybyciu, delektuje się dzisiaj obecnością umęczonych upałem nas :) Dobrze, że ktoś w domu jest pełny energii chwilowo, bo ten ktoś ostatnie dni przesypiał jeszcze bardziej i dłużej niż to kotki mają w standardzie.






No i się kociątko zmęczyło...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
 
speedbloggertemplate.co.cc. Powered by Blogger.com