niedziela, 4 marca 2012

Wywoływanie wiosny

Z utęsknieniem czekam na wiosnę. Na szczęście za oknem coraz więcej promieni słonecznych. Psychicznie niezwykle mi to służy, nieco gorzej z formą fizyczną. Przesilenia wszelakie niestety nie dodają mi skrzydeł. Jak to u mnie bywa, ciśnienia właściwie nie mam, więc snuję się lekko nieprzytomna, ale wielce uśmiechnięta.


Kocisko sukcesywnie, skutecznie pozbawia mnie roślinek. Zmuszona jestem do ukrywania kwiatów (z reguły wszystkie lądują w małym, zamkniętym przed futrzakiem pokoju). Niewielki kaktus w kuchni pozbawiony został wszystkich drobnych kulek, jakie zdołał wypuścić. Lusia codziennie wyjmuje go z doniczki, a ja montuję go spowrotem i tak się oto "bawimy". No, głównie Lusia się bawi. Uwielbiam kwiaty, więc uparcie walczę z moją niebieską ogrodniczką.


Po zimie kwiaty są dość zabiedzone. Staram się teraz mocno je odżywiać i zaopatruję się w nowe zielone. Będę ukrywać przed kociskiem, chować na wysokich półkach i wymyślać nowe miejsca. Obie jesteśmy oparte.


Zaopatrzyłam się także w typowo wiosenne ozdoby. Na półce zagościły żonkile i krokusy. Ciekawy efekt uzyskałam wyjmując roślinki z doniczek i "wrzucając" kwiaty razem z ziemią do przezroczystych wazonów. Efekty możecie podziwiać na zdjęciach. Polecam to proste rozwiązanie. Jasne korzenie są dodatkową ozdobą. Pozdrawiam Was wiosennie :)

Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
 
speedbloggertemplate.co.cc. Powered by Blogger.com