sobota, 24 marca 2012

Kokardki i chora koteczka

Na dobre zaczęły się wiosenne porządki. Święta tuż, tuż, więc przyszła pora na mycie okien, w czym oczywiście dzielnie towarzyszyła Lusia.


Kociczka zupełnie nie wygląda na chorą, a po wizycie u weterynarza okazało się, że ma zapalenie dziąseł. Kurujemy ją ślicznie pachnącą, waniliową pastą. Nigdy nie przyszło by mi do głowy, żeby zaglądać kocurowi do paszczy, że może coś być nie tak. Warto wiedzieć, że tego też trzeba pilnować. Dziąsła są mocno podrażnione, zaczerwienione i może to niestety mieć podłoże genetyczne, co oznaczałoby walkę z tym ustrojstwem przez całe lusiowe życie.


Kuchnię ozdobiłam nowymi kokardkami. Na wszelkie możliwe sposoby rozświetlam mieszkanie. Stąd fascynacja bielą i beżem, w pokoju królują szarości i brązy, w pracowni soczysta zieleń, ale także nieodłącznie biel. Wyżej wspomniane kokardki to łatwa do przygotowania ozdoba, którą znakomicie można wpasować dosłownie wszędzie, to kwestia doboru koloru i wzoru. Swoje tasiemki upolowałam na Etsach :)





Lawenda w kubełku, podejście drugie - znowu nic nie kiełkuje. Chyba nic z tego nie będzie. Upoluję pewnie gotową na balkon, ale na razie na balkonie szaleństwa odbywają się dość statecznie, bo w planach niezmiennie zabudowa i od niej sporo zależy. Nie mogę się doczekać!

Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
 
speedbloggertemplate.co.cc. Powered by Blogger.com