czwartek, 10 listopada 2011

Niekończące się szaleństwo urządzania mieszkania

No dobrze. Wkręciłam się. Nie bez powodu powstała zakładka "wnętrza". Zainspirowana urokliwymi miejscami, takimi jak blog Pani Joanny (odsyłam także do blogów obserwowanych) przeżywam kolejny napad aranżacyjnych wizji na moją wyobraźnię. I tak, kilka rzeczy już do mnie leci, o kwiatowym bziku słów parę już tutaj padło, a w głowie wykluwają się coraz to nowe pomysły.

Niezmiennie doba jest za krótka na to wszystko, co chciałabym zrobić i jeszcze - skubana - ciągle się skraca, bo nie jestem w stanie z niczego zrezygnować, a raz na jakiś czas pojawia się nowy, kuszący plan. I taka to właśnie jest moja niekończąca się walka z materią i czasem, ale... jak to napędza do działania!

Każdy nowy dzień funkcjonuje zgodnie z teorią, że im więcej mamy do zrobienia, tym lepiej upychamy to w czasie, bo przecież musi się dać! Z drugiej strony, nie napinam się. Daję sobie ten komfort psychiczny, że wszystko mogę, a jednocześnie nic nie muszę. Ta nie do końca prawdziwa zależność jest niezwykle oczyszczająca i pozwala mi na nabranie dystansu, do wszystkiego, co robię.

Wczoraj zakończyliśmy regałowe szaleństwo w naszej biuro-pracowni. Zdecydowaliśmy się na biel (na tle zielonej ściany wyszło fantastycznie). Wieczorem zainicjowałam szaleństwo zagospodarowywania nowopowstałej przestrzeni. Nareszcie kolczyki, wisiorki i wszelkie inne wytwory znalazły swoje miejsce i - ku mojej radości - nie zagraciły całej wolnej przestrzeni. Pozostało małe odgruzowanie podłogi, ale czuję w powietrzu kolejną wyprawę do Ikei po więcej puzdereczek. Szkoda, że jutro wolne :)

Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
 
speedbloggertemplate.co.cc. Powered by Blogger.com